play_arrow
Radio Polonia FM Nadajemy z samego środka UK - prosto z Sheffield
Polityczne trzęsienie ziemi w Gorton i Denton: Zwycięstwo Zielonych i cień „rodzinnego głosowania
Wybory uzupełniające w okręgu Gorton i Denton (Greater Manchester) z 27 lutego 2026 roku przyniosły historyczny wynik, który wstrząsnął brytyjską sceną polityczną. Partia Zielonych odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w północnej Anglii, spychając Partię Pracy — tradycyjnego hegemona w tym regionie — na kompromitujące trzecie miejsce. Wydarzenie zostało jednak szybko przyćmione przez poważne oskarżenia dotyczące tzw. „rodzinnego głosowania” (family voting).
Historyczna klęska Labour
Hannah Spencer z Partii Zielonych zdobyła mandat, uzyskując 14 980 głosów (41% oddanych głosów) i stając się piątą posłanką tej partii w Izbie Gmin. Na drugiej pozycji uplasował się kandydat Reform UK, Matt Goodwin, z wynikiem 10 578 głosów. Partia Pracy z kandydatką Angeliką Stogią zajęła dopiero trzecie miejsce — 9 364 głosy — w okręgu, który od niemal stu lat nieprzerwanie wysyłał do parlamentu posłów z czerwoną różą.
Mandat stał się wolny po rezygnacji Andrew Gwynne’a — posła zawieszonego wcześniej w prawach członka Labour za antysemickie komentarze w prywatnej grupie WhatsApp. Gwynne formalnie złożył mandat w styczniu 2026 roku, powołując się na poważny stan zdrowia.
Dla premiera Keira Starmera to dotkliwa porażka: lewicowy elektorat wybrał Zielonych, prawica odpłynęła do ugrupowania Farage’a. Deputowana przewodnicząca Labour Lucy Powell pojawiając się przy liczeniu głosów, wyraźnie dawała do zrozumienia, że partia musi wyciągnąć wnioski.
Kontrowersje wokół „family voting”
Największe emocje wzbudziły jednak raporty niezależnych obserwatorów z organizacji Democracy Volunteers, opublikowane jeszcze w noc wyborczą. Czteroosobowy zespół akredytowanych obserwatorów odwiedził 22 z 45 lokali wyborczych w okręgu, spędzając w każdym od 30 do 45 minut i pracując w parach zgodnie z międzynarodowym standardem obserwacji wyborów — tzw. zasadą czworga oczu (four eyes principle).
Wyniki były alarmujące. W 15 spośród 22 monitorowanych lokali (68%) obserwatorzy odnotowali przypadki „rodzinnego głosowania” — praktyki, w której dwóch wyborców wspólnie narusza tajność głosowania, kierując lub instruując się nawzajem przy urnie. Spośród 545 obserwowanych wyborców zanotowano łącznie 32 takie przypadki, w tym aż dziewięć w jednym lokalu.
Dyrektor organizacji, John Ault, podkreślił, że jest to najwyższy poziom tego zjawiska odnotowany w ciągu dekady monitorowania brytyjskich wyborów. Dla porównania przywołał niedawne wybory uzupełniające w Runcorn and Helsby, gdzie „rodzinne głosowanie” wystąpiło w 12% lokali i dotyczyło 1% obserwowanych wyborców — proporcje nieporównywalnie niższe niż w Gorton i Denton. Zgodnie z obowiązującą od 2023 roku ustawą Ballot Secrecy Act tego rodzaju praktyki są nielegalne.
Reakcje: od Farage’a do Electoral Commission
Nigel Farage, lider Reform UK, szybko skomentował wyniki na platformie X, stawiając „poważne pytania o integralność procesu demokratycznego w rejonach zamieszkałych przez społeczności muzułmańskie”. Retoryka ta spotkała się z ostrą odpowiedzią ze strony Zielonych — lider partii Zack Polanski określił ją jako „żywcem wyjętą z podręcznika Donalda Trumpa” i zadeklarował jednocześnie, że poprze rzetelne dochodzenie w sprawie zgłoszonych incydentów. Warto odnotować, że sam Democracy Volunteers w swoim raporcie wyraźnie zastrzegł, iż wyniki obserwacji nie sugerują celowego działania ze strony władz ani partii politycznych, lecz wskazują na systemowe luki w zabezpieczeniach tajności głosowania.
Przewodnicząca Labour Anna Turley oceniła raport jako „niezwykle niepokojący”, wzywając odpowiednie organy do dokładnego zbadania sprawy. Z kolei przewodniczący Reform UK David Bull przyznał w rozmowie z BBC, że mimo wszystko — jeśli miałby być szczery — skala stwierdzonych naruszeń prawdopodobnie nie była wystarczająca, aby zmienić wynik wyborów, i dodał, że twierdzenie czegoś innego byłoby z jego strony po prostu wyrazem złości po przegranej.
Rada Miasta Manchester, odpowiedzialna za organizację głosowania, skrytykowała Democracy Volunteers za opublikowanie raportu dopiero po zamknięciu urn. Rzecznik pełniącego obowiązki komisarza wyborczego oświadczył, że pracownicy lokali byli przeszkoleni w zakresie wykrywania niedozwolonego wpływu na wyborców, a przy każdym lokalu była obecna policja — i że w ciągu całego dnia nie wpłynęła żadna oficjalna skarga. Electoral Commission — krajowy organ nadzorujący wybory — poinformowała, że jest świadoma zgłoszonych nieprawidłowości i wezwała każdego, kto podejrzewa popełnienie przestępstwa, do zgłoszenia sprawy policji.
Co dalej?
Zwycięstwo Zielonych w dawnym bastionie Labour dobitnie pokazuje, że brytyjski system dwupartyjny przeżywa głęboki kryzys zaufania. Niezależnie od ostatecznych ustaleń w sprawie „family voting”, wyniki obserwacji Democracy Volunteers trafiły na podatny grunt i z pewnością zasilą trwającą debatę o szczelności procedur wyborczych w Wielkiej Brytanii. Jeśli kolejne dochodzenia potwierdzą skalę problemu, brytyjski parlament może stanąć przed koniecznością pilnego wzmocnienia mechanizmów ochrony tajności głosu — zanim następne wybory postawią pod znakiem zapytania nie tylko wynik, ale i legitymację całego procesu.
Written by: K Balicki
Post comments (0)